W>esołego nowego...
W programie: Czerwony Kapturek i Węże w samolocie. Z prawej - chwiejna konstrukcja choinki czyhająca na nieuważnych. Próby detonacji żywopłotu (ne berit kul na klate!). Frytki z Żabki, chrupaństwa wszelakie, trzy butelki wina.Nigdy jeszcze nie otwierałam wina śrubokrętem, śrubą i kombinerkami. W cztery osoby trzymające i dwie ciągnące.
Zaiste, jesteśmy pomysłowi.
φ. (01.01.07 :: 14:06)
Link Skomentuj (2)
Daleko.
Znowu jedziemy daleko-daleko spóźnionym tramwajem. Zostało trochę czasu na zimne pączki w ciepłej cukierni koło przystanku.Kapitan Tsubasa, Voltron - Obrońca Wszechświata, Ulisses, Dżi-dżi, Czarodziejka z księżyca - bajki z pięknych czasów, gdy pociągnięcie za warkocz było najlepszym argumentem. Bo wspominamy sobie właśnie, a co?
Zimna ulica Piastowska, ciepła szatnia.
Lubię wtorki.
φ. (23.01.07 :: 12:47)
Link Skomentuj (3)
Biel.
Pierwsza bitwa śnieżna od... dawna. Kolosalne siły wroga nadchodzą, za to przynajmniej, jako jedyna, mogę liczyć na stałe wsparcie. Nikt z nas nagle nigdzie się nie spieszy; biegamy w koło, zdobywamy amunicję, z poświęceniem rzucamy się zza żywopłotów, straszymy przechodniów.Ale to już za późno na prawdziwą zimę. Za mało nocy.
φ. (26.01.07 :: 00:46)
Link Skomentuj (1)