Wino, tańce i śpiew.

Integracja w Piwnicznej. Nieźle.
Nie licząc może choroby, przeciągów i nadpobudliwych kroatystek nocą.

Horo na jadalni, przy ognisku, u lektorów.
Serbsko-chorwacko-bułgarskie karaoke.
Chillout przy cmentarzu.
Przydrożne zjawy o zdrożnej przeszłości.

Pyszna banica ze słonym serem.
Trzyletni pół-bułgarski potworek w pomarańczowych pazurzastych kapciach.

Lentilki.
φ. (01.12.06 :: 21:33)
Link Skomentuj (1)

Umm...

To jest ten rodzaj chwil, które trwając wieczność trwałyby zbyt krótko.

Darmodej i Nocna Piosenka o Mieście.
Ciepło za plecami, przygarniające jak najbliżej.
Największe banały we łbie i na języku.

6 minut do ostatniego autobusu.
φ. (03.12.06 :: 22:45)
Link Skomentuj (3)

Суграсница.

Dziś jestem człowiekiem czynu.
Mogę wszystko.

Jutro przyjdą zakwasy...
φ. (12.12.06 :: 12:52)
Link Skomentuj (2)

Kolorowo.

Mam ochotę bazgrać po ścianach.
To przyjemna ochota.
Kupi mi kto kredki?

Serio-serio.
φ. (15.12.06 :: 23:03)
Link Skomentuj (3)

Pracuję nad sobą.

Kiedy zostanę dużą dziewczynką, nie będę rysować po marginesach i zostawiać mojej głowy gdzie bądź.

Szczęśliwie, nie rosnę od paru lat.
φ. (18.12.06 :: 12:05)
Link Skomentuj (4)

Cicha noc.

Dlaczego nie można wyspać się na zapas?
(...)
φ. (21.12.06 :: 00:04)
Link Skomentuj (3)

Nocą.

Szliśmy wieczorem z miejsca na miejsce, a wtedy zaczął padać śnieg. Bardzo dobrze, już prawie tęskniłam.

Wreszcie będę mogła ponarzekać na zimę.
φ. (29.12.06 :: 10:52)
Link Skomentuj (3)