Sesja, sesja i po sesji.

- Ten Karawełow to żywotny gość był. - rzekłam do współtowarzyszy męki tuż przed egzaminem. - W powstaniach walczył, a potem w wolnym państwie się partii dorobił.
Spojrzano na mnie z lekką zgrozą.
- Jakby to ująć, jego było dwóch. - poinformowano mnie.
- O. - zainteresowała się któraś z pań. - Więc może i Cankow to dwie osoby?
Zadumaliśmy się. - Cankowa to było chyba nawet więcej...


Grunt, że zaliczyliśmy.
φ. (10.02.07 :: 23:47)
Link Skomentuj (1)