Szaro-pomarańczowo

Wygrzebałam się z archiwum weterynaryjnego, numerowanie sprawozdań o wpływie chorób sutków na mleko już za mną. Choć przynajmniej w piwnicy było chłodno, a kurz dało się jakoś znieść...
Teraz, a co mi tam, w uroczej koszulce w rozmiarze S (sięga mi do kolan) roznoszę ulotki i przegrzewam głowę. Pięć godzin na słońcu i świat nabiera swoistych kolorów.

A resztę dnia, dla odmiany, podjadam nieambitne książki lub przesypiam wtulona w wygodne ramię.

Nie ma co, takiż to ze mnie człowiek czynu!
φ. (10.08.07 :: 01:35)
Link Skomentuj (3)