Ukradkiem.

Cała rzecz z moim roztargnieniem ma się tak, że najpierw moknę w niespodziewanym deszczu, a następnie, już po wysuszeniu, odkrywam parasolkę, która cały czas podróżowała ze mną przyczajona w torebce.

W tym roku jesień dorwała mnie znienacka. Podła.
φ. (05.09.07 :: 00:50)
Link Skomentuj (1)