Komentarze

Na przekładaniu daty zjazdu się nie skończyło, na całe szczęście.

Tradycyjne polskie grillowanie odbyło się w zacnym składzie i pięknych okolicznościach przyrody, choć bez ciepłej wody i z nieco pechowym pogodowo powrotem.

Zbierano dzikie wiśnie do naleśników, szukano przyjezdnych po nocy, palono ogień w lokomotywie vel gotyckim wózku dziecięcym, fotografowano, omawiano istotne i nieistotne. Popijano wino niekorzenne o smaku korzenno-słodkim.

Z błękitnej huśtawki odpadło nieco farby, nadłamała się jedna deska. Wiśni zostało jeszcze wiele, może wrócę za tydzień i zdążę zjeść je przed szpakami. Wróciliśmy w krakowski deszcz.

Spałam bardzo spokojnie.

06.08.2007 :: 05:20 :: 80.53.65.37
emano
siema, pozdrowienia z łobzowa (okolice mazowieckiej). moze dasz znac?

12.07.2007 :: 08:02 :: 80.50.246.102
po-deszczu
Pięknie :)
Pozazdrościć.